Największy
park w Senegalu wpisany na Listę UNESCO. Zajmuje prawie 1 mln km kw. Jest
reklamowany jako ostoja lwów, słoni, krokodyli, hipopotamów i przede wszystkim
antylop. Jednak my z relacji innych
turystów i informacji uzyskanych w
biurze parku wiedzieliśmy , że nie możemy liczyć na zbyt obfite foto-polowanie
i nie ma tutaj już ani lwów, ani słoni.
Spaliśmy w miejscowości Dar Salam przed samym wjazdem do parku. Rano,
kilka minut po 8 –ej kupiliśmy bilety, zabraliśmy przewodnika (jest
obowiązkowy) i wjechaliśmy do parku. Spędziliśmy tam prawie cały dzień i trzeba
powiedzieć, że mieliśmy bardzo dużo szczęścia . Spotkaliśmy sporo różnych
zwierząt. Przejazd ścieżkami parkowymi przez zachowany w stanie naturalnym las
był sam w sobie dużą przyjemnością. Nasza 90 km trasa przez park raz wiodła
aleją bambusową , po czym jechaliśmy
wśród wysokich traw (po raz pierwszy byłem zadowolony, że zamontowałem ochronę
drążków), po czym wjeżdżaliśmy w aleję drzew tekowych. Towarzyszył nam zapach
mięty potrącanej lusterkami naszego samochodu. W takich okolicznościach
przyrody drogę przebiegały nam guźce, mangusty, małpy czarne, małpy czerwone.
Pierwszy raz w życiu oglądaliśmy w ich naturalnym środowisku rodzinę
szympansów. Udało nam się zobaczyć przechadzające się dumnie pośród traw czarne
duże ptaszyska grand clao. W zakolu rzeki Gambia, przepływającej przez park, na dużej plaży leniwie wylegiwał się
krokodyl. Jest na tyle daleko od turystów, że nikt nie jest w stanie mu w
odpoczynku przeszkodzić. Z tych samych względów święty spokój mają pływające w
rzece hipopotamy. Na szczęście w naszym
samochodzie nie ma klimatyzacji i jeździmy z otwartymi oknami. Dlatego w całej podróży po Gambii i Senegalu
towarzyszy nam śpiew ptaków, a w parku Niokolo –Koba to był prawdziwy koncert.