PARK NARODOWY BALE MOUNTAIN I STELLE – ETIOPIA (29.04-02.05.2025R.)


Stanowisk ze stellami jest w Etiopii kilka. My wybieramy teoretycznie najbardziej znane – Tuto Fela. Same stelle znajdują się w miejscu pochówków z I tysiąclecia naszej ery i prawdę mówiąc nie wyróżniałoby ich nic spośród wielu innych podobnych, które już oglądaliśmy. Zapamiętamy je jednak dzięki temu, że dotarliśmy do nich z lekkimi przygodami. Kierowca zaparkował kilkaset metrów od miejsca, które wskazywał nasz gps. My przeszliśmy łącznie 7 km pieszo i przejechaliśmy 2 km samochodem, korzystając z usług dwóch przewodników, z których jeden cały czas twierdził, że nie rozumie dlaczego tutaj idziemy, skoro samochód stoi bardzo blisko miejsca do którego chcemy dotrzeć. Drugi natomiast mówił , żeby tamtego nie słuchać, bo stelle są już niedaleko. Dopiero, gdy spotkaliśmy się z naszym kierowcą okazało się, że pierwszy z przewodników został do nas przez niego wysłany , ale chyba był mało przekonujący , skoro wybraliśmy wielokrotnie dłuższą trasę. Gdy już wszystko się wyjaśniło byliśmy nawet zadowoleni z tej pomyłki, bo spacer był bardzo przyjemny i interesujący. Szliśmy przez wioski przyjaźnie do nas nastawionego ludu Gedeo , pomiędzy ich domami, podpatrując przy okazji codzienne życie w tym dość odludnym regionie.

Zwiedzanie Bale Mountain, jak się okazało, nie było zbyt wymagające kondycyjnie. Ku naszemu zaskoczeniu na najwyższy ich szczyt (Tullu Dimtu 4377m.n.p.m.) wjechaliśmy samochodem. Główną atrakcją był przejazd przez wysoki płaskowyż , na którym można zobaczyć, z roślin imponujące lobelie, a ze zwierząt m.in. endemicznego wilka abisyńskiego , który bardzo przypomina naszego lisa. Następnego dnia odbyliśmy krótki spacer na obrzeżach PN Dinshon, żeby zobaczyć żyjące tu zwierzęta, m.in. guźce, niale, redboki, pawiany. Z Bale Mountain wracamy wieczorem do Addis Abeby i żegnamy się z Kasią i Konstantym oraz Rogiem Afryki.


Komentarze

Brak strony