„TWIERDZA” KASZMIR (X,XI 2024R.)


W 1947 roku z Indii Brytyjskich powstają Indie i muzułmański Pakistan, dwa niezależne państwa. Poza nimi pozostaje Kaszmir zamieszkany głównie przez muzułmanów, ale rządzony przez maharadżę Hari Singha, hinduistę. Bardzo szybko Pakistan dąży do zajęcia Kaszmiru, a maharadża zwraca się o pomoc do Indii. Wybucha I wojna o Kaszmir , która doprowadza do faktycznego podziału Kaszmiru pomiędzy Indie (większa część) i Pakistan (mniejsza część). Linia podziału, nazywana linią ognia, co do zasady istnieje do dziś, a zapowiadane przez ONZ referendum na temat przynależności nigdy się nie odbyło. Kolejne wojny wybuchają w 1965r, 1971r i 1999r.  Ta ostatnia, zwana wojną o Kargil, wybuchła w maju 1999r. , gdy grupy separatystów wspierane przez armię Pakistanu przekroczyły granicę wysoko w górach (5000 m.n.p.m.) i zajęły główną drogę zaopatrzenia Ladakhu. Walki trwały 3 m-ce , armii indyjskiej udało się niemal w całości odzyskać zajęty teren. Upamiętnieniem tej wojny i bohaterstwa żołnierzy indyjskich jest szumny memoriał w okolicy miasta Drass (najzimniejsze miejsce na ziemi zamieszkane przez cały rok).Przy zwiedzaniu memoriału organizowane jest dla cudzoziemców niezłe show. Poza kontrolą paszportów, co jest normalne, trzeba dostarczyć również kserokopię paszportu. Prawdopodobnie osoby, które miałyby wizę Pakistanu lub Chin nie zostałyby wpuszczone na teren memoriału , bo takich szukali w naszych paszportach. Następnie odbywa się propagandowa pogadanka prowadzona przez żołnierza, po czym okazuje się , że obcokrajowcy mogą spacerować wyłącznie na zewnątrz z zakazem wstępu do muzeum.

To, że Indie posiadają drugą co do wielkości armię świata wiedzieliśmy, ale że większą jej część spotkamy na drogach Kaszmiru nigdy nie przypuszczalibyśmy. Przejazd przez Kaszmir i Ladakh można, bez zbytniej przesady, porównać do jeżdżenia po jednostce wojskowej. Gdy po tygodniu wydawało nam się , że już przywykliśmy do obecności wojska to, co zobaczyliśmy w poniedziałek 4 listopada zaskoczyło nas po raz kolejny. Początkowo myśleliśmy, że odbywają się jakieś wielkie ćwiczenia. Wszędzie żołnierze, jak zwykle uzbrojeni w długą broń, z psami i wykrywaczami metali, wspierani przez ogromną ilość różnego rodzaju pojazdów wojskowych. Dopiero następnego dnia w hotelu, gdy już z powrotem byliśmy w Pendżabie (przez cały pobyt w Ladakhu i Kaszmirze pozbawieni byliśmy zasięgu telefonicznego i internetu) dowiedzieliśmy się, że na niedzielnym targu w Srinagarze doszło do nieudanego zamachu na żołnierzy indyjskich , w którym ucierpiało 11 cywilów. Zamach został przeprowadzony przez jedną z organizacji separatystycznych. Znowu stwierdziliśmy , że nadmiar wiedzy szkodzi. My , pozbawieni jakichkolwiek informacji , następnego dnia rano ponownie przyjechaliśmy do Srinagaru, byliśmy na targu , zwiedzaliśmy stare miasto , odwiedziliśmy Jami Masjid (Meczet Piątkowy).

Srinagar uważany jest za letnią stolicę Kaszmiru. W drodze do Ladakhu spędziliśmy noc w houseboat na jeziorze Dal. Houseboaty to pływające domy, , których budowę zapoczątkowali Brytyjczycy. Zgodnie z prawem Kaszmiru cudzoziemcy nie mogli nabywać ziemi, dlatego Brytyjczycy wymyślili budowę domów na wodzie. Obecnie zakotwiczonych na jeziorze jest ok. 1000 houseboatów. Rano popłynęliśmy łodzią (szinkarą) na floating market (pływający targ), odbywający się o świcie na wodzie. Już myśleliśmy, że to turystyczna ściema, ale faktycznie przypłynęli sprzedawcy warzyw, kwiatów, kawy i herbaty.

Atrakcją Srinagaru są również mogolskie ogrody. My do zwiedzenia wybraliśmy Nishat, w którym w XV w. na 12 tarasach został zaprojektowany ogród, przez środek którego poprowadzono kaskady z wodą. Ogród jest pięknie utrzymany, mimo tego , że to już końcówka października jeszcze kwitły róże, hortensje, szałwie pośród ponad 300 letnich platanów.

Kaszmir słynie z kilku rzeczy, pięknych gór, delikatnych tkanin (pashmina, kaszmir), sadownictwa i szafranu. Tutejszy szafran ze względu na swoją wysoką jakość i mocny aromat jest ceniony na całym świecie. Ku naszemu zaskoczeniu zbiory szafranu przypadają na przełom października i listopada. Nie tylko dla nas atrakcją było oglądanie pól kwitnących krokusów, które zbierane są ręcznie.

Z Pendżabu do Srinagaru krajową drogą jechaliśmy jeden dzień. Ten sam odcinek w drodze powrotnej, na skutek nie zweryfikowania trasy zaproponowanej przez maps.me, zajął na pełne dwa dni. Jednak dzięki temu mieliśmy okazję przez całą drogę podziwiać przepiękne góry Kaszmiru, zupełnie inne niż oglądane w Ladakhu. Tam suche, pustynne , tutaj porośnięte drzewami i prawie w całości zamieszkałe. Góry porośnięte są sosną himalajską o charakterystycznych długich igłach, a przy drodze spotykaliśmy liczne stada makaków himalajskich.


Komentarze

Brak strony