W DRODZE DO MAGADANU (22-24.07.2019R.)


Przez Kyahtę (granica mongolsko-rosyjska) i Ułan Ude  docieramy nad Bajkał (UNESCO). Po drodze, w Ułan Ude krótki spacer w centrum, rzut oka na operę, fontannę i największą na świecie głowę Lenina. Aż dziw bierze , że społeczeństwo rosyjskie, które tak wiele wycierpiało od tej strasznej ideologii do dzisiaj nie potrafi uporać się z tymi symbolami. Jesteśmy w Republice Buriacji. Pierwszy nocleg nad Bajkałem spędzamy na leśnej plaży , kilkanaście kilometrów przed Turką. Bajkał jest najstarszym (ma 25 milionów lat) i najgłębszym jeziorem. Największy na świecie zbiornik wody pitnej (ok. 20% zasobów) w dniu kiedy tu przyjechaliśmy nie nadawał się nawet do kąpieli. Powodem była stosunkowo wysoka temperatura wody,  która doprowadziła do „zakwitnięcia” Bajkału. Z komarami próbujemy walczyć przy pomocy dymu z ogniska. Niestety z marnym skutkiem. Równie słabo idzie nam łowienie ryb przy pomocy znalezionej żyłki z 5 haczykami, która była nawinięta na drewnianą rączkę. Żadna z tutejszych ryb nie dała się zwieść pysznej krakowskiej suchej. Z rybami problem jest poważniejszy , gdyż dowiadujemy się , że jeszcze przez 3 lata będzie obowiązywał zakaz połowu omuła. W następnym dniu jedziemy na Święty Nos (półwysep) do Zabajkalskiego Parku Narodowego. Do południa odwiedzamy wszystkie dostępne kempingi. Ostatecznie obozowisko rozbijamy u Stanisława, syna polskiego geodety pochodzącego z terenów dzisiejszej Białorusi. Tutaj woda jest czysta i z przyjemnością kąpiemy się w Bajkale. Udaje nam się zamówić , z prywatnych zasobów Stanisława, kopcionego omuła, który smakował wybornie. Pod wpływem tych smaków zamawiamy na kolację solone ryby, które odrobinę rozminęły się z naszymi oczekiwaniami. Być może jako przekąska do wódki sprawdza się doskonale, ale jako główne kolacyjne danie z ziemniakami nas nie przekonało. Wyjeżdżając znad Bajkału gps wskazywał odległość 5 tysięcy kilometrów jaka dzieli nas od Magadanu. Wracając przez Ułan Ude zaglądamy do Muzeum etnograficznego (skansenu). Zwiedzanie rozpoczynamy od dużej drewnianej cerkwi. Oglądamy rosyjską zabudowę drewnianą (z misternie rzeźbionymi detalami) należącą do różnych stanów, chłopów, kozaków, inteligencji, kupców. Są tutaj również jurty ze skromnym wyposażeniem, kryte brzozową korą lub skórami reniferów, jaków, a także szałasy Ewenków i Sojotów. W niedalekiej odległości od skansenu zatrzymujemy się , aby zjeść obiad w restauracji z buriacką kuchnią, a później zwiedzić buriacki dacan (świątynia buddyjska).

 


Komentarze